Według raportu Banku DNB i firmy Deloitte firmy handlowe wraz z sektorami powiązanymi z handlem wytwarzają w Polsce aż 29 proc. wartości dodanej w gospodarce. Handel to także prawie 2 mln miejsc pracy, a w sektorach powiązanych kolejne 1,6 mln, co łącznie stanowi 3,6 mln zatrudnionych, czyli 26 proc. ogółu pracujących. Handel – hurtowy i detaliczny – to zatem sektor o dużej roli w polskiej gospodarce. Polska jest też z pewnością bardzo ważnym i stosunkowo dużym rynkiem zbytu w Europie. Jako kraj nie odbiegający rozwojem nowoczesnej infrastruktury technologicznej od najbogatszych krajów Europy Zachodniej, szybko rozwija się u nas e-handel.

Rośnie rynek dóbr luksusowych
W Polsce daje się zauważyć wzrost rynku dóbr luksusowych. Już teraz dostępnych jest tu ok. 70 proc. światowych marek uznawanych za luksusowe, a wartość rynku w roku 2014 wyniosła 12,6 mld zł. Szacuje się że do roku 2017 będzie to 14 mld zł. W tej grupie głównymi dostawcami są marki włoskie (22% rynku), francuskie (17%) oraz szwajcarskie. Przyczyny wzrostu rynku dóbr luksusowych są dwie: coraz więcej zamożnych osób (dochody miesięczne powyżej 7,1 tys. zł – do roku 2016 będzie około miliona takich osób), a co za tym idzie – rosnący majątek obywateli. W tej chwili szacowany jest on średnio na 22,2 tys. dolarów na osobę, co daje nam nieco wyższe miejsce od państw tej części Europy. Jednak przy założeniu utrzymania trendu bogacenia się społeczeństwa i pogoni za bogatszymi krajami sytuacja będzie się z pewnością poprawiać, co w naturalny sposób sprawi, że nasz kraj będzie coraz ważniejszym rynkiem dla marek i dóbr luksusowych. Dla przykładu – w 2014 roku powstał w Polsce pierwszy salon Lamborghini.

Sytuacja na Wschodzie nie zaszkodziła
Spoglądając na sektor handlu w Polsce nie sposób nie wspomnieć o zewnętrznych czynnikach politycznych. Sytuacja na Ukrainie i stopniowe ochłodzenie stosunków z Rosją wpłynęły negatywnie m.in. na polskich producentów żywności, którzy stracili bardzo duży rynek zbytu. W 2014 roku Polska zanotowała ujemne saldo wymiany w Rosją,  jednak w tym samym okresie saldo wymiany handlowej z krajami rozwiniętymi (przede wszystkim państwami UE) wykazywało wartość dodatnią, co wskazuje na rosnącą konkurencyjność polskiej gospodarki oraz dobrze zdywersyfikowaną bazę partnerów handlowych. Widać, że Polska staje się coraz ważniejszym partnerem handlowym na dobrze rozwiniętych i wymagających rynkach, i zdaje tam egzamin.

Pomimo deflacji – koniunktura korzystna
Rok 2014 był pierwszym od wielu lat, który „oszczędził” portfele konsumentów. Zjawisko deflacji okazało się jednak złą wiadomością dla ogólnie rozumianych dystrybutorów – to oni częściowo musieli wziąć na swoje barki spadające ceny. Jednak ogólnie rzecz ujmując – koniunktura w sektorze handlu w 2014 roku była korzystna – głównie dzięki wzrostowi konsumpcji, co rekompensowało zjawiska deflacyjne oraz pozwalało firmom zachować rentowność – przy charakterystycznych dla tego sektora bardzo niskich marżach. Można też było zaobserwować pierwsze oznaki nasycenia rynku sieci handlowych – tempo powstawania kolejnych placówek znacznie spadło. Wyraźnie dało się też zauważyć, że firmy handlowe coraz większą uwagę zwracają na kontrolę kosztów.

Technologia katalizatorem wzrostu
Od dłuższego czasu obserwujemy trend rosnącej roli nowoczesnych kanałów sprzedaży. Takie pojęcia jak omnichanelling, e-sprzedaż, click & collect stały się powszechne praktycznie we wszystkich subsegmentach handlu w Polsce. W działających dzisiaj sklepach internetowych kupić możemy praktycznie wszystko, zaczynając od artykułów spożywczych, poprzez lekarstwa, ubrania, sprzęt RTV i AGD, a kończąc nawet na samochodach. Dostępność dóbr i usług w kanałach on-line jest wszechogarniająca i cały czas rośnie – m.in. dzięki coraz lepszemu dostępowi do szybkiego internetu w urządzeniach mobilnych, co sprzyja rozwojowi sprzedaży przy wykorzystaniu tego kanału. Szacuje się, że już teraz około 40% zakupów on-line jest dokonywana przy użyciu urządzeń mobilnych.

Zmierzch sklepów tradycyjnych?
Wydaje się, że jednak nie, przy czym o ile nasycenie w dużych miastach jest spore, to już w miastach mniejszych – wciąż jest pole do wzrostu. Z 425 tys. m kw. powierzchni handlowych oddanych do użytku w 2014 roku około 70% przypadło na miejscowości liczące do 200 tys. mieszkańców. Warto zauważyć, że obiekty te, oprócz głównej funkcji handlowej, pełnią także rolę miejsca spotkań lokalnej społeczności, gdzie spędzany jest wolny czas.