Obecność firm na rynku rosyjskim wyraźnie wpływa na wybory zakupowe Polaków. Nie dość, że w zdecydowanej większości popieramy wycofywanie się firm i marek z Rosji, to jeszcze bojkotujemy firmy, które zdecydowały inaczej i kontynuują swoją działalność na rynku agresora.

Badanie zrealizowane w maju br. na reprezentatywnej grupie Polaków wyraźnie pokazuje, że znacząca większość z nas (82%) popiera decyzję firm, które postanowiły wycofać się z działalności w Rosji w efekcie jej inwazji na Ukrainę. Co nie dziwi, poparcie to jest największe i najbardziej zdecydowane wśród najstarszej grupy Polaków – powyżej 55 roku życia.

Marką zdecydowanie najmocniej kojarzoną z dalszą obecnością w Rosji jest bezsprzecznie Leroy Merlin (42% wskazań), a następnie Auchan (36%) oraz Decathlon (23%). Dodatkowo 16% Polaków zauważa również pozostanie na rynku rosyjskim marki Nestle. Świadomość ta jest wyższa wśród starszych Polaków i tych z wyższym wykształceniem. Wśród marek, które Polacy najczęściej kojarzą z wycofaniem się z rynku rosyjskiego jest przede wszystkim McDonald’s (50%), a następnie IKEA (40%) i Coca Cola (39%). Średnio co trzeci badany wskazuje takie firmy jak Apple, Adidas oraz Nike. Co czwarty nie potrafi wskazać żadnej firmy, która nie wycofała się z rynku rosyjskiego.

Połowa Polaków jest zainteresowana informacjami dotyczącymi kontynuacji działalności poszczególnych marek w Rosji. Zainteresowanie to jest mocniej widoczne wśród mężczyzn, w dużych miastach oraz osób z wyższym wykształceniem. Informacje na ten temat czerpiemy zdecydowanie najczęściej z telewizji (61%), ale także z mediów społecznościowych tj. Facebook (51%). Nie można jednak zapominać o takich źródłach jak radio, które jest istotnym źródłem informacji dla 40% zainteresowanych tym tematem.

Wojna na Ukrainie znacząco wpłynęła na większość aspektów naszego życia codziennego. Jak się okazuje, również na nasze wybory i zachowania zakupowe. Połowa Polaków deklaruje, że dalsza obecność danej firmy w Rosji wpływa na ich decyzje co do zakupu produktów danej marki. Badanie wyraźnie pokazuje, że podejmując decyzje zakupowe, zwracamy uwagę na to czy dana marka kontynuuje swoją działalność na rynku rosyjskim. Najsłabszy wpływ tej obecności widać wyraźnie wśród najmłodszej grupy Polaków, od 18 do 24 roku życia. Zdecydowanie częściej ma to kluczowe znaczenie dla osób powyżej 45 roku życia.

Co to oznacza w praktyce? Połowie badanych zdarzyło się zrezygnować z zakupu dotychczas wybieranej marki z powodu jej dalszej obecności na rynku rosyjskim. Marką porzucaną z tego powodu zdecydowanie najczęściej jest Leroy Merlin. Inne stosunkowo często bojkotowane marki to Auchan i Nestlé czy należąca do koncernu marka Winiary.

Zamiast bojkotowanych marek wskazywano inne, równie dobrze znane polskim konsumentom. Na przykład często wymieniano sieć Castorama jako zamiennik Leroy Merlin czy też dyskonty (Lidl i Biedronka) jako alternatywę dla hipermarketów Auchan.

Działamy zdecydowanie, bo w większości wierzymy w siłę bojkotu – 55% Polaków jest zdania, że działania podejmowane przez każdego z nas mogą mieć realny wpływ na zachowania i decyzje firm co do kontynuowania działalności na rynku rosyjskim. Taka sytuacja może więc oznaczać dla niektórych marek potężny kryzys miedzy innymi dlatego, że nie tylko zmieniamy nasze zwyczaje zakupowe, ale również głośno o tym mówimy rozmawiając w gronie rodziny i znajomych (42%) czy też wypowiadając się w mediach społecznościowych, zarówno na kanałach ogólnych jak i na profilach firm (odpowiednio 18% i 12%). Co więcej, mocno popieramy również aktywne działania na rzecz budowania świadomości na temat działań poszczególnych marek czy aktywne namawianie do rezygnacji z produktów i usług firm kontynuujących działalność w Rosji (62% wskazań). Ponad połowa Polaków popiera również działania mające na celu osłabienie wizerunku marek działających w Rosji czy też blokowanie ich stron internetowych przez hakerów.

– Widać wyraźnie, że Polacy są niezwykle mocno zaangażowani w kwestie związane z wojną na Ukrainie. Nie tylko pomagamy, ale również codziennie podejmujemy decyzje i działania mogące wpłynąć na sytuację. Presja ma sens i można odnieść wrażenie, że większość z nas rzeczywiście w to wierzy – dodaje Agnieszka Górnicka, prezes firmy Inquiry.