Jak wskazał sam rząd – Ograniczenie handlu w niedziele może mieć negatywny wpływ na sytuację przedsiębiorców i pracowników w miejscowościach turystycznych, zwłaszcza w miejscach, w których zdecydowana większość przychodów całego roku przypada na kilka miesięcy (sezon wakacyjny) – czytamy w stanowisku wobec obywatelskiego projektu ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele z dn. 22 marca br.

Jak wynika z danych GUS, na koniec drugiego kwartału 2016 r. liczba zarejestrowanych bezrobotnych wyniosła 1 392,5 tys. osób i była najniższa od trzeciego kwartału 2008 r. W porównaniu do stanu z końca marca zmniejszyła się o 208 tys. osób – tak duży spadek zawdzięczaliśmy właśnie zwiększonemu zapotrzebowaniu na pracowników sezonowych. Z podobnym zjawiskiem mieliśmy do czynienia także w 2015 roku, gdy liczba bezrobotnych obniżyła się między marcem a czerwcem o 238 tys. osób. I rzeczywiście – w okresie wakacyjnym lawinowo wręcz rośnie liczba ofert pracy w miejscowościach turystycznych – zarówno na cały sezon letni, ale również na dodatkową pracę w weekendy – kiedy to popularne kurorty przeżywają prawdziwe oblężenie.

W trakcie letnich weekendów to niedziele są właśnie dniem, w którym miasta odwiedza największa liczba turystów oraz gości, którzy chcą, a czasami wręcz muszą zrobić zakupy. Z drugiej strony wielu mieszkańców tych miejscowości zarabia na życie właśnie dzięki weekendowemu handlowi nastawionemu na turystów.

Pomysłodawcy projektu ustawy o zakazie handlu w niedziele, jak również rząd w przytoczonym stanowisku, nie podjęli się niestety oszacowania konsekwencji wprowadzenia regulacji dla miejscowości turystycznych. Nie jest więc znana ani skala spadku zatrudnienia, ani strat finansowych lokalnych przedsiębiorców, dla których działalność prowadzona w okresie letnim stanowi często główne źródło dochodu.

Z dostępnych analiz, m.in. Raportu PwC przygotowanego dla PRCH wynika, że spadek obrotów w całym sektorze handlu detalicznego w Polsce wyniesie co najmniej 9,6 mld złotych, a spadek zatrudnienia minimum 36 tysięcy osób. Niedzielny zakaz handlu przełoży się również na obroty w punktach gastronomicznych – tych ulokowanych w centrach handlowych spadną o ok 451 milinów złotych, a pracę może stracić ponad 1,8 tys. osób.