Marka MARTINI wspólnie z Małgosią Mintą na początku roku wytypowała kilka światowych trendów, które w 2024 roku mają szansę podbić Polskę. Zmiany w sposobie spędzania czasu i podróżowania, ale też na talerzu i w kieliszku. Co czeka nas w najbliższym czasie?

Nie wszystkie trendy przewidywane globalnie mają rację bytu w Polsce, ale wiele z nich ma szansę zaistnieć także u nas. Marka MARTINI oraz Małgosia Minta – dziennikarka, autorka książek, kulinarnych, a także konsultantka i specjalistka ds. trendów kulinarnych, przygotowali listę zjawisk i zachowań, które na przestrzeni najbliższego roku mogą jeszcze bardziej urosnąć w siłę. Poniżej przedstawiamy cztery z nich.

Trend obserwowany już wcześniej, ale który w dobie wielu niepewności na pewno zostanie z nami na dłużej. Nieustanne zmiany sytuacji wokół nas, nawał obowiązków i towarzyszący im niekiedy stres mogą negatywnie wpływać na samopoczucie. Stąd potrzeba, by na co dzień znać sposoby na to, jak poprawić sobie nastrój. By decydować się na to, na co do tej pory stawiało się „od święta”.

– Małe przyjemności to niewielkie, czasem symboliczne czynności, które korzystnie wpłyną na samopoczucie. Dobra kawa ze znajomymi, deser z ulubionej cukierni czy weekendowy wypad za miasto, zamiast czekania rok na wakacje. Dla każdego z nas mała przyjemność może oznaczać co innego, a to, co je łączy to fakt, że nawet najmniejsze z nich mogą mieć zbawienny wpływ. Nie chodzi o przesyt i skrajny hedonizm, ale małe rzeczy, które uprzyjemnią nam codzienność oraz świadome cieszenie się nimi – mówi Małgosia Minta.

„Newstalgia”

Trend małych przyjemności wiąże się bezpośrednio z dwoma innymi zjawiskami, które stają się coraz powszechniejsze. Potrzeba komfortu, która jest pozostałością po czasach lockdownu, i jej pochodna, „newstalgia”, czyli „nowa nostalgia”. To, co „stare” staje się paradoksalnie „nowe”.

– Poszukujemy znajomych rzeczy i smaków, ale chętnie przyjmujemy je w nieco innej, bardziej współczesnej formie – takiej, która wpasuje się w nasze aktualne potrzeby. Stąd powrót do znanych, domowych smaków, do comfort foodu, do przysłowiowej kuchni babci – czasem nieco odświeżonej, lżejszej, ale niezmiennie bliskiej. To także odkrywanie na nowo wakacyjnych destynacji, które już się odwiedziło, powrót do miejsc znanych z dziecięcych wakacji, ale doświadczanych z nowej perspektywy – mówi Małgosia Minta.

W ten trend wpisuje się sama marka MARTINI, która mimo tego, że w ubiegłym roku świętowała 160-lecie, nie przestaje się rozwijać. Bazuje na swoim dorobku, na swojej kultowej i uwielbianej na całym świecie mieszance roślin, jednak nie rezygnuje z oferowania nowych wariacji na ich temat, takich jak wprowadzone w 2022 roku bezalkoholowe warianty wermutu.

Bez- lub niskoalkoholowe koktajle

O trendzie NoLo („no alcohol, low alcohol”, czyli brak alkoholu lub jego niska zawartość) słyszymy od dobrych dwóch lat, ale wydaje się, że naprawdę zaistnieje właśnie w tym roku. Obserwujemy wyraźną zmianę w zachowaniu konsumentów, którą odzwierciedlają badania rynkowe w Polsce i na świecie. Oprócz bardziej świadomego podejścia do jakości produktu, Polacy częściej wybierają także warianty o niższej zawartości alkoholu lub bezalkoholowe. Według danych IWSR w przeciągu ostatnich sześciu lat rynek trunków bezalkoholowych urósł aż 10-krotnie i – zgodnie z przewidywaniami – będzie dalej rozwijał się w podobnym tempie. Wynika to z kilku czynników, które zdają się być trwałymi zmianami społecznymi. Zwiększona uważność dotycząca zdrowia, będąca efektem covidu i zmiany demograficzne – wejście na rynek konsumencki pokolenia Z – sprawiają, że warianty bezalkoholowe zyskują coraz szersze grono zwolenników. Rezygnacja z alkoholu jest w dzisiejszych czasach także dużo prostsza niż kiedyś: szeroki wybór ulubionych marek w wersjach 0% i ciekawych opcji koktajlowych, a także większa dostępność napojów bez- i niskoalkoholowych w restauracjach pozwalają cieszyć się smakiem ulubionych drinków bez procentów.

– Podejście Polaków do konsumpcji alkoholu widocznie się zmienia. Konsumenci częściej inwestują w brandy z wyższej półki, coraz bardziej ceniąc sobie jakość trunku, a przy tym częściej niż do tej pory, spotkaniom ze znajomymi towarzyszą lżejsze koktajle typu aperitivo oraz warianty bezalkoholowe. W MARTINI na bieżąco odpowiadamy na zmieniające się potrzeby i preferencje naszych klientów, dlatego w 2022 roku wprowadziliśmy na rynek dwa innowacyjne, bezalkoholowe warianty aperitivo: MARTINI Vibrante i MARTINI Floreale. Pozwalają one cieszyć się niepowtarzalnym smakiem wermutu MARTINI przy każdej okazji – mówi Martyna Jaskólska, Brand Manager MARTINI.

Początek procesu powstawania MARTINI ~0% wyglądał dokładnie tak samo, jak w przypadku klasycznego MARTINI. Mieszanka winogron i win została połączona z nutami smakowymi – pomarańczą lub rumiankiem – a z gotowego produktu delikatnie usunięto alkohol. Dzięki temu MARTINI Floreale i MARTINI Vibrante zachowuje smak ponadczasowego wermutu i charakterystyczne dla marki nuty botaniczne, które dodawane są na ostatnim etapie receptury.

Bezalkoholowe MARTINI to idealny wybór dla wszystkich tych, którzy – decydując się nie pić alkoholu – nie chcą rezygnować z jego walorów smakowych i dalej oczekują doświadczenia premium koktajlu. Na bazie MARTINI Floreale i MARTINI Vibrante można przygotować szereg ciekawych drinków w różnym stylu, które świetnie sprawdzą się w roli małej przyjemności nie tylko od święta.

Świadomość, zdrowsze wybory

Bezalkoholowe warianty MARTINI to opcje, które z racji tego, że powstają z najwyższej jakości składników oraz naturalnie pozyskiwanych ekstraktów, odpowiadają na jeszcze jeden trend – sięgania po starannie wykonane dobra, wybierania marek z kategorii premium czy też świadome wybory jedzeniowe. To nowy standard, który wynika z rosnącej świadomości odnośnie własnego zdrowia – fizycznego i psychicznego oraz chęci dbania o siebie.

– W kontekście jedzenia mamy większy dostęp do informacji o produktach, o ich wartościach odżywczych i tego, jak wpływają na nasz organizm, jak skłaniają nas do wprowadzania zmian do naszego codziennego życia – niekoniecznie radykalnych czy wywrotowych, ale zawsze istotnych. Podążają za tym restauracje czy producenci jedzenia. Te pierwsze, odpowiadając na trend na ograniczenie mięsa w diecie, zmieniają swoje menu tak, by więcej pozycji była go pozbawiona. Gotowe dania czy przekąski dopasowane do różnych potrzeb dietetycznych są dostępne w każdym sklepie “na rogu”, a nie tylko w specjalistycznych delikatesach. Alternatywy nabiału czy mięsa mają coraz “czystszy”, prosty skład. Są też coraz powszechniejsze, bardziej różnorodne, ale też, wraz z rozwojem tego obszaru, bardziej przystępne cenowo – tłumaczy Małgosia Minta.

Dotychczas konsument nierzadko stawał przed dylematem: świadomie i odpowiedzialnie czy dla przyjemności? Do tej pory dokonywanie wyborów prozdrowotnych czy ekologicznych często wiązało się z koniecznością rezygnacji z ulubionych produktów i pozycji. Teraz zaczyna się to zmieniać, dzięki coraz większej liczbie alternatyw i szerokiemu portfolio opcji. Kawa na roślinnym mleku, warzywne dania główne w topowych restauracjach czy bezalkoholowe aperitivo oferujące tak samo wyrafinowane doświadczenie smakowe. To wszystko staje się już nową codziennością. Nie musimy już rezygnować.